Konfrontacja z tym, że Święty Mikołaj nie istnieje, może być dla wielu ludzi bolesna i szokująca. Pozbycie się iluzji grozi brakiem punktu odniesienia, poczuciem pustki, braku. Nie chodzi więc o pozbywanie się iluzji, lecz o ich zamienianie na realny obraz siebie i otaczającego świata.

Dorosłe iluzje o istnieniu Świętego Mikołaja

Dzieci wierzą w Świętego Mikołaja i to jest spójne z ich tendencją do magicznego myślenia. Piszą do niego listy, oczekują jego przyjścia, wierzą, że spełni ich marzenia. Towarzyszą im dorośli, z czułością przyglądający się tej jakże rozwojowej iluzji, która ma w sobie wiele ciepła i prawdziwej tęsknoty za szczęściem i dobrem. Problem zaczyna się, gdy będąc już dorosłymi nadal wierzymy, że gdzieś istnieje jakiś Święty Mikołaj – wierzymy, że los nam coś przyniesie, że czas wyleczy rany, że coś samo się zagoi i tym samym, oddajemy moc sprawczą siłom poza nami.

Historia o Świętym Mikołaju

Pierwowzorem postaci Świętego Mikołaja był biskup ubogiej i zaniedbanej diecezji Miry. Choć o jego życiu wiadomo niewiele, stał się on jednym z najpopularniejszych chrześcijańskich świętych na Wschodzie. Pozostał znany jako "cudotwórca" oraz patron kancelistów parafialnych, uczonych, lombardzistów, żeglarzy, małych chłopców, piekarzy, złodziei, podróżnych, dziewic pragnących wyjść za mąż, obrońcą dobytku przed wilkami i ogniem. Jedna z legend głosi, że w czasie klęski głodu biskup mieszkał u pewnego oberżysty, który nie mając mięsa, zamordował trzech chłopców. Pokrajał ich ciała i posolił zamierzając nakarmić nimi gości. Biskup wstrząśnięty tym uczynkiem, przywrócił chłopców do życia.

Inna historia związana z biskupem dotyczy pewnego człowieka, który popadł w nędzę i postanowił sprzedać swoje trzy córki do domu publicznego. Gdy biskup dowiedział się o tym, nocą wrzucił przez komin trzy sakiewki z pieniędzmi. Wpadły one do trzewików i pończoch, które owe córki umieściły przy kominku do osuszenia.

Stąd podobno w krajach, w których powszechnie były używane kominki powstał zwyczaj wystawiania przy nich butów i skarpet. Tam, gdzie kominków nie było powstał zwyczaj wkładania dzieciom prezentów pod poduszkę. Mimo wielu zalet opisywanych w legendach i opowieściach, kościół katolicki w 1969 roku oficjalnie zdjął biskupa ze spisu świętych, nie mogąc go uznać za postać autentyczną. Zezwolił jednak na kontynuowanie kultów lokalnych. W wielu krajach pozostał po nim symbol Świętego Mikołaja przynoszącego podarunki, które mają spełniać nasze najskrytsze marzenia.

Czy będąc dorosłymi, rzeczywiście przestajemy wierzyć w Świętego Mikołaja?

Poprzez podarunki od Świętego Mikołaja, co roku bilansują się nasze "dobre" i "złe" uczynki. Eric Berne, twórca Analizy Transakcyjnej, twierdzi, że "większość ludzi spędza całe życie w oczekiwaniu na Świętego Mikołaja lub któregoś z jego członków rodziny". Każdy z dorosłych wierzy w swoje własne wersje Świętego Mikołaja, na których buduje swoją opowieść życia, swój scenariusz tego, jak ma wyglądać jego życie. Wiara w Świętego Mikołaja w naszym dorosłym życiu jest oparta na iluzjach "gdyby tylko" i "któregoś dnia". Cały aparat iluzji działa jak system magiczny obiecujący nagrodę, dobrą wypłatę, skarb i spełnienie. Iluzje pociągają bardziej niż rzeczywistość, powodują porzucanie tego, co jest na rzecz tego, co mogłoby być, choć jest najmniej prawdopodobne.

Na rzecz spełnienia iluzji potrafimy długo trwać w oczekiwaniu, w bólu, w toksyczności - bo za każdym oczekiwaniem stoi obietnica lepszego jutra i magicznej siły spełnienia. Istnieją iluzje uniwersalne typu "jestem nieśmiertelny", "jestem wszechmocny", "nikt nie może mi się oprzeć". Te iluzje w życiu dorosłym realizują się poprzez "wiedzenie lepiej"- czyli ciąg zachowań związanych z wiedzeniem tego, co kto myśli, co czuje, co jest dla kogo dobre, kto w jakim kierunku pójść powinien, co jest prawdą a co nią nie jest. Iluzje realizują się także poprzez ciąg zachowań typu "tylko ja", czyli "tylko ja wiem, czego on potrzebuje", "tylko ja mogę im to powiedzieć", "tylko ode mnie mogą to przyjąć", "tylko ja im zostałam", kto, jak nie ja, wiem na czym to polega", "kto, jak nie ja może im pomóc".

W nasze dorosłe życie przenosimy iluzje związane z rodzicielskimi przekazami typu "postępuj właściwie, a nic ci się nie stanie", "rób, jak ci każę, a wszystko będzie dobrze", "jeśli tylko się postarasz, to będę ciebie kochać". Każdy z tych nakazów wiąże nas obietnicą spełnienia, ochrony, miłości i wprowadza nakaz porzucania własnych odczuć i decyzji na rzecz nieokreślonych, posiadających magiczną moc oczekiwań innych. Moc iluzji tkwi w tym, że często działają na nas silniej niż realne bodźce. Im silniej są one związane z naszymi dziecięcymi doświadczeniami, z przekazami od ważnych postaci rodzicielskich tym bardziej działa nasz wewnętrzny nakaz ich wypełniania. Każde nasze poczucie, że "jeśli tylko się postaram, to może będę lepszy, bardziej kochany, zgrabniejszy, bardziej lubiany, mądrzejszy..." wzmacnia mechanizm nieakceptowania siebie i oddala nas od naszych autentycznych pragnień.

Każda myśl, że "któregoś dnia... będzie lepiej, on przestanie pić, dziecko zrozumie mnie, wreszcie odpocznę, znowu będziemy szczęśliwą rodziną, skończą się kłopoty, stanę na własnych nogach" oddala nas od podejmowania decyzji, wkraczania na drogę zmian, weryfikowania swoich postaw. Wiara w Świętego Mikołaja jest jak przystanek w życiu, na którym tkwimy latami wierząc, że już właśnie zaraz pojawi się ten, który da wypłatę za wszystkie lata czekania.

"Generalnie skrypt bazuje na dziecięcej teorii mówiącej o tym, że gdzieś istnieje sobie jakiś Święty Mikołaj, który przyniesie danej osobie prezent mający uwieńczyć jej życie. Ludzie na przyjście Świętego Mikołaja czekają przez różne okresy czasu - niektórzy 10 lat, inni - 20, a jeszcze inni 60 lat zanim nie wpadną w rozpacz z powodu nieobecności Świętego Mikołaja."

Eric Berne

Od iluzji do realności

Póki jesteśmy dziećmi, wiara w Świętego Mikołaja dodaje ekscytacji, buduje tajemniczy wymiar życia, cieszy. Jest ona spójna z magicznym typem myślenia dzieci i stanowi punkt przejściowy pomiędzy dziecięcą Arkadią a światem realnych wyzwań, zobowiązań i doświadczeń. Trwanie w tej wierze w życiu dorosłym zamyka możliwość rozwoju oraz wpływania na własne życie. Konfrontacja z tym, że Święty Mikołaj nie istnieje może być dla wielu ludzi bolesna i szokująca. Pozbycie się iluzji grozi brakiem punktu odniesienia, poczuciem pustki, braku. Nie chodzi więc o pozbywanie się iluzji, lecz o ich zamienianie na realny obraz siebie i otaczającego świata. O weryfikację i konfrontację niesionych z przeszłości nakazów, o wsłuchiwanie się w siebie i w innych, o zawieszanie silnych przekonań na rzecz pytań, eksploracji sytuacji, w których jesteśmy zanurzeni. Im mniej w naszym życiu iluzji, tym więcej autonomii.

Przerwanie iluzji o Świętym Mikołaju jest możliwe w każdym momencie naszego życia. Nie wystarczy jedynie wgląd w stare wzorce funkcjonowania, lecz ważna jest aktywność w kierunku zmiany tych wzorców na nowe sposoby zachowywania się, myślenia i odczuwania.

258 magdalena sekowska

O autorce

Magdalena Sękowska - psycholog, psychoterapeuta, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS.